Wywiad z Michałem Długą, autorem „Materializmu”

Wywiad z Michałem Długą, autorem „Materializmu”

Pisać do utraty tchu…

– Dominik Sołowiej: „Materializm” to Pana debiutancka powieść, opublikowana przez Wydawnictwo Borgis. Kiedy i w jakich okolicznościach odkrył Pan w sobie potrzebę pisania?
– Michał Długa: Już jako nastolatek miałem potrzebę tworzenia różnych powieści, lecz byłem wtedy zbyt leniwy, żeby to zrealizować. Często słyszałem w gronie znajomych, że umiem ciekawie opowiadać, że jestem dobrym gawędziarzem. Aż w końcu po kilku latach mój przyjaciel zasugerował, że powinienem jakąś opowieść przelać na papier. Od tego czasu zacząłem myśleć poważnie o pisarstwie, ponieważ moje dotychczasowe plany życiowe spełzły na niczym, a ja chciałem robić coś, co będzie moją pasją i co pozwoli mi rozwijać moje umiejętności. Dlatego, nie chcąc zmarnować potencjału, z którym chyba się urodziłem (to oczywiście zweryfikują czytelnicy!), usiadłem przed komputerem i zacząłem pisać. Dziś wiem, że właśnie to chcę robić w życiu, bo pisanie to nie tylko wymyślanie historii, ale i możliwość uważnej obserwacji świata. A ja chciałbym o otaczającej mnie rzeczywistości pisać tak, by ludziom żyło się lepiej. Wiem, że to duże wyzwanie.

– Czy udało się mu sprostać?
– Chyba tak. Ja przynajmniej jestem bardzo zadowolony ze swojej pracy. Pisanie powieści było bardzo czasochłonne, ponieważ potrzebowałem na to prawie cztery lata. Później były jeszcze trzy gruntowne zmiany i redakcje, tak by opowieść była spójna, oryginalna i przekonująca. Tę wersję przekazałem Wydawnictwu Borgis i ona pojawi się w księgarniach.

– Poprawki były konieczne?
– Tak. Sam narzuciłem sobie pewien rygor, intensywnie pracując nad jakością książki. A to nie było łatwe, bo na samym początku chciałem tylko i wyłącznie napisać. Pisałem więc codziennie przez 12 dni po ponad 6 godzin, aż powstała pierwsza dwustustronicowa wersja. Byłem przekonany, że stworzyłem arcydzieło … ale prawda była zupełnie inna. Książka wymagała redakcji. Po dwuletniej przerwie i na skutek pewnej spontanicznej decyzji postanowiłem, że gruntownie przerobię swoją opowieść, ale nie wiedziałem, w jaką stronę powinienem zmierzać. Na szczęście czułem, że moja praca ma sens, że taka historia powinna trafić w ręce czytelnika, dlatego po kilku miesiącach wahań ponownie zacząłem pisać. I udało się! Najgorszy był moment, kiedy nie wiedziałem, jak mają się potoczyć losy moich bohaterów. Ale wtedy uważnie przyglądałem się temu, co mnie otacza, szukając inspiracji w historiach ludzi, których poznałem, w codziennych rozmowach w autobusie, sklepie czy w pracy. Korzystałem z tych obserwacji, wierząc, że to dzięki nim moja powieść będzie lepsza, ciekawsza, wiarygodniejsza.

– Ważnym elementem pracy nad książką była współpraca z redaktorami Wydawnictwa Borgis…
– Tak. Bez nich książka nie miałaby takiego kształtu! Ci ludzie to profesjonaliści i… wielbiciele książek! Pierwszy raz spotkałem się z osobami, którzy poświęcają swój wolny czas, żeby dopasować się do moich wymagań, by móc się ze mną skontaktować i omawiać szczegóły dotyczące wydania powieści. Są bardzo uprzejmi, otwarci i mają mnóstwo niebanalnych pomysłów. Dla mnie istotne było to, że Wydawnictwo Borgis to nie tylko perfekcyjna korekta stylistyczna i interpunkcyjna, ale i świetny projekt okładki, bezbłędny skład oraz wsparcie promocyjne (dziś wszyscy wiemy, że napisanie książki to tylko pierwszy krok, bo później trzeba ją skutecznie wypromować!). Dzięki swoim redaktorom ani przez chwilę nie czułem się zagubiony. A jest to bardzo ważne, bo przecież nieczęsto wydaje się debiutancką powieść.

– O czym jest „Materializm”? Gdyby mógł Pan w trzech zdaniach opisać swoją książkę?
– Cóż, nie chciałbym niczego zdradzać. Ale mimo wszystko spróbuję odpowiedzieć na Pana pytanie. Wierzę, że czytelnicy znajdą w tej książce coś, co ich zaintryguje, bo to opowieść, która ma w sobie wewnętrzną dynamikę, tajemnicę i energię. Napisałem ją obserwując siebie i świat. To rzeczywistość w najczystszej postaci – historia, która mówi nam wiele o nas samych.

– Na koniec proszę o sugestię: gdzie szukać tematów na książkę? Skąd czerpać inspiracje?
– Moim zdaniem najlepsze tematy są dookoła nas. Osoba kreatywna, która potrafi opowiadać, stworzy świetną powieść o drzewie posadzonym w ogródku sąsiada. Według mnie należy mieć oczy dookoła głowy. I wystarczy tylko chcieć.

– Dziękuję za rozmowę.